Być minimalistką – warto czy nie warto?

Katarzyna P
8 lipca, 2021

Good Vibes100 5/5

Minimalizm styl życia  polegający na ograniczeniu się do tego, co niezbędne. Rezygnacji z nigdy nieprzeczytanych książek, szpilek kupionych pod wpływem chwili czy kolejnych kolczyków. Można go też poszerzyć o świat wirtualny (rezygnacja z niektórych aplikacji czy ograniczenie czasowe pobytu online) czy na relacje (zerwanie tych tokwet sycznych czy nic nie wnoszących). Czy to tylko moda czy może naprawdę warto “w to wejść”?

Dlaczego warto być minimalistką?

Tak – konsumpcjonizm nie daje szczęścia i zaśmieca nasze otoczenie

Jesteśmy jak te chomiki: Biegamy na kołowrotku pt “produkuj i konsumuj”. Produkuj dużo i szybko, konsumuj jeszcze więcej i szybciej. Przecież jest kredyt na wyciągnięcie ręki… Sęk w tym, że to wcale nie przynosi szczęścia. Nie zapełnia emocjonalnej pustki. Podnosi tylko zyski właścicieli firm. To oczywiście prawda, że potrzebujemy się ubrać i fajnie jest mieć w kieszeni telefon nowej generacji. Chcemy modnie wyglądać i się pokazać. To

 naturalne. Naturalne jest też, że ktoś gdzieś chce sprzedać Ci ten telefon i zaprzągł do pracy cały dział reklamy i marketingu, byleś go zechciała. Co nie znaczy, że musisz. Badania pokazują, że pieniądze faktycznie dają szczęście… do pewnego momentu. Podobnie z przyjemnością: Zakupy ją nam dają, ale jedynie na chwilę. Czy warto ciężko pracować tylko po to, by zaraz przekazać swoje pieniądze komuś innemu? Nadmierna konsumpcja zaśmieca też planetę. Pędzimy na ścianę i nasze dzieci mogą obudzić się w świecie nękanym smogiem, brakiem wody, uberyzacją pracy i horrendalnymi cenami żywności. Tego właśnie chcemy?

Tak – mamy tyle rzeczy, że nawet wynajmujemy na nie magazyny!

Chcemy być modni i na czasie, więc kupujemy nowe spodnie. I buty do biegania, bo chcemy być jak z reklamy. Często nawet nie wykorzystujemy tego, na co wydaliśmy pieniądze. Zasada Pareto dotyczy również ubrań: Przez 80% czasu nosimy zaledwie… 20% z nich! Jeśli nie wierzysz, sprawdź za pomocą metody odwróconych wieszaków: Odwróć wieszaki na ubrania. Za każdym razem, gdy wyjmiesz jakiś ciuch wieszak wraca do normalnej pozycji. Po miesiącu widać jak na dłoni co nosisz a czego nie. Tymczasem wg raportu portalu magazyny.pl, wynajmujemy prawie 18 mln m kw (dane za 2019 rok). Płacimy tylko za to, by przechowywać konie na biegunach po dzieciach, nieużywane narty czy ubrania w od dawna niewłaściwym rozmiarze. Pytanie brzmi: Po co? O ile przechowywanie ozdób choinkowych czy przetworów ma sens, o tyle wynajmowanie magazynu przy okazji innej, niż przeprowadzka świadczy już chyba o zbieractwie.

Tak – bo mieszkania są drogie a metraż “mikroapartamentów” jest niewielki

Minimalizm jest trendem również poniekąd wymuszonym przez okoliczności: Ceny kupna i wynajmu mieszkań oraz konieczność zgromadzenia wkładu własnego sprawiają, że młodzi ludzie albo odkładają w czasie wyprowadzkę i mieszkają kątem u Rodziców albo gnieżdżą ze współlokatorami. Ostatecznie decydują się często na wynajem tzw. mikroapartamentów, które w myśl prawa nie są nawet kawalerkami, bo ich metraż nie przekracza 25 m kw (a często oscyluje wokół 15 m kw). A czasami wynajmują je pary! Mając do dyspozycji tak mało miejsca trzeba się poważnie zastanowić nad tym, co zabrać ze sobą podczas przeprowadzki. Tym bardziej, że większość lokali na wynajem jest w pełni umeblowana i wyposażona w sprzęt AGD, naczynia, sztućce oraz inne akcesoria.

Tak – bo to pozwala odpocząć przebodźcowanemu mózgowi

To niestety prawda. Jesteśmy zewsząd bombardowani bodźcami: Tu reklama, tu feed na Fejsie a tam jeszcze czeka zaległy raport do przygotowania “na wczoraj”. Presja na wynik, przewlekły stres i nadmiar stymulacji przeszkadza w odpoczynku i nie pozwala zasnąć. Tym bardziej trudno jest zrelaksować się we wnętrzu wypełnionym różnymi drobiazgami: figurkami, porcelanowymi talerzykami, serwetkami i wzorzystymi poduchami. Skupienie się na najważniejszym i ograniczenie bodźców w prywatnej przestrzeni pozwoli z kolei ukoić zmysły i odpocząć.

Tak – bo mniejszy stan posiadania to mniej sprzątania

Są osoby lubiące sprzątać, ale to chyba wyjątki. Dla większości to ta mniej miła część życia. Po prostu trzeba zająć się tą kabiną prysznicową bo jest cała w osadzie z mydła i tyle. Można jednak to sobie znacznie ułatwić, jeśli… ma się mniej. Mniej książek to mniej kurzu. Mniej dekoracyjnych drobiazgów to szybsze sprzątanie. Mniej tekstyliów typu zasłony czy poszewki na poduszki to mniej prania. I więcej czasu oraz miejsca na to, na co naprawdę masz ochotę.

Tak – bo większa mobilność i praca zdalna sprzyjają przeprowadzkom

Popularność pracy zdalnej, cyfrowego nomadyzmu czy studiowania na zagranicznych uczelniach to coś, o czym pokolenie powojennego wyżu demograficznego mogło pomarzyć. Młodzi ludzie mają o wiele więcej możliwości podróżowania i zarabiania. Stąd nieczęsto kupują nieruchomości (elementem zaporowym jest tu też wkład własny) za to chętnie zmieniają miejsce pobytu. A to oznacza, że wielokrotnie muszą pakować i rozpakowywać swój dobytek. Po kilku takich “rundkach” zazwyczaj odechciewa się zabierania ze sobą 5 kompletów porcelany czy kolekcji 100 krawatów.

Tak – bo to pozwala na gromadzenie oszczędności

Masz mniejsze potrzeby, więc mniej wydajesz. Za to możesz pozwolić sobie na 1 parę butów, ale lepszych. Markowe ciuchy, za to w mniejszej ilości. Możesz wreszcie wyjechać na wakacje albo zadbać o emeryturę i zacząć oszczędzać. Brzmi jak dobry plan?

Tak – bo można wyeksponować to, co piękne i wartościowe

Mniej rzeczy to mniej mebli i większa swoboda poruszania się po mieszkaniu. Oznacza to też więcej miejsca na to, co naprawdę ważne: Pierścionek podarowany przez Mamę zamiast sztucznej biżuterii, grafiki od Taty-plastyka zamiast tanich plakatów czy kilka kryształowych kieliszków zamiast tych tanich z marketu. Ponieważ nie zaśmiecasz przestrzeni zostaje jej więcej na to, co piękne i wyjątkowe.

A może nie warto być minimalistką?

Jak widać, jest wiele powodów, dla którego warto zainteresować się minimalizmem. Po części wymuszony okolicznościami (jak metraż) a po części wynikający z potrzeby ładu, wolności i wyciszenia może okazać się dla nas po prostu dobry. Jest jednak kilka kontrargumentów, nad którymi warto się pochylić.

Nie – bo co wtedy począć z pamiątkami?

Możesz zrobić im zdjęcia, możesz je wydać albo posłać prosto do kosza- jak uważasz. Wg metody KonMari opisanej w książce “Magia sprzątania” jest to kategoria przedmiotów, którą warto zająć się na końcu, bo niesie duży ładunek emocjonalny. Może warto zainspirować się techniką opisaną przez Marie Kondo i sprawdzić, czy dane zdjęcie, bilet do kina czy bibelot wywołują w nas radość i miłe wspomnienia? Generalnie Ty decydujesz bo to Twoje rzeczy. Ty powiesz “Stop, zostaje”… albo nie. Minimalizm nie polega na unieszczęśliwianiu się, więc jeśli koniecznie potrzebujesz tego plakatu z liceum to go sobie zostaw.

Nie – bo lubię mieć wybór w szafie;

Pokłosie myślenia, że jeśli kobieta założy po raz drugi to samo to zostanie uznana za biedną. Tak nie jest. Ba, większość ludzi nawet nie zarejestruje co masz na sobie! A nawet mocno okrojona “garderoba kapsułowa” może być urozmaicona: Np. masz 3 koszule, ale każda inna. 2 pary spodni, ale każde inne. Wystarczy je zmiksować i tak dobrać, by wszystkie elementy ze sobą współgrały. Zyskasz miejsce w szafie i nie będziesz już musiała się zastanawiać, jaką bluzkę założyć do tych malinowych spodni. Capsule wardrobe wcale nie jest nudna i nie oznacza chodzenia wyłącznie w czerni i bieli!

Nie –  bo minimalistyczne wnętrza są mało przytulne;

Minimalistyczna garderoba ma być podobno zachowawcza a minimalistyczne wnętrza zbyt “szpitalne” i “zimne”. Niektórych odstrasza brak dużej ilości zdjęć na komodzie, zasłon czy stosu poduch. Oczywiście to mit. Po pierwsze: Jeśli chcesz mieć w domu zasłony to je sobie zostaw. Po drugie: Zawsze możesz ocieplić wnętrze kolorem, kwiatami ciętymi czy świecami. Po trzecie: Rozumiem. Mnie też kiedyś podobały się kolorowe wnętrza w stylu boho, bo takie ciepłe i przytulne. Teraz zastanawiam się, jakim cudem komukolwiek chciałoby się to sprzątać…

Nie – bo wyrzucanie jest mało ekologiczne i generuje koszty

Nikt nie mówi, że musisz wszystko wyrzucać do śmietnika. Możesz komuś podarować. Sprzedać. Przekazać na aukcję charytatywną. Wymienić się. Możesz też poczekać z zakupem nowych spodni aż do zużycia starych. Jest wiele możliwości. Użyj więc konta na OLX czy Vinted i zrób dla siebie więcej miejsca! Możesz nawet odzyskać część funduszy zamiast tracić.

Nie – bo okaże się, że trzeba będzie drugi raz kupować to samo

Najprawdopodobniej wcale tak się nie stanie. Wiertarkę zawsze możesz przecież pożyczyć od sąsiada czy dystrybutora. A nawet jeżeli po raz drugi kupisz młotek czy blender – czy to takie straszne? Naprawdę warto zmieniać dom w jeden wielki salon Ikea tylko dlatego, że obawiasz się, że drugi raz będzie trzeba kupić młotek? 

Nie – bo jestem młodą Mamą i w moim przypadku to niemożliwe!

Możliwe. Możliwe jest ograniczenie swoich rzeczy przy jednoczesnym “obkupywaniu” potomstwa. Możliwe jest też panowanie nad chęcią kupienia 20 różowej słodziutkiej sukienki dla małej księżniczki i uczenia jej sztuki wyboru. Wymaga to samozaparcia i czasami trudnych rozmów z własnymi Rodzicami bądź teściami, pędzącymi z kolejną zabawką… ale chyba warto. Podziękujesz mi, gdy będziesz sprzątać pokój maluszka.

Nie – kocham książki, porcelanę i winyle i nie mam zamiaru z nich rezygnować!

I to jest w sumie jedyny sensowny argument. Jeśli coś kochasz to to zatrzymaj. Jeśli nie chcesz zostać minimalistką – to nią nie bądź. Jeśli czujesz, że pora uwić gniazdko i koniec z minimalizmem – to też jest ok. To nie przymus tylko wybór. A na koniec garść pytań i odpowiedzi.

FAQ

Czy minimalizm i Zero Waste idą w parze?

Po części. Kolekcjonowanie słoików celem ich wydania jest ZW, ale niezbyt minimalistyczne. Za to oba te nurty łączą się w sprzeciwie dla nadmiernej konsumpcji. To nie oznacza, że sama w sobie produkcja czy konsumpcja są złe. To ich nadmiar sprawia, że pędzimy wprost na ścianę i niedługo obudzimy w świecie z utrudnionym dostępem do wody pitnej, suszami, smogiem i horrendalnymi cenami żywności.

Czy jest możliwy minimalizm czasowy lub wybiórczy?

Jak najbardziej! Możesz stwierdzić, że to nie dla Ciebie. Możesz mieć niewiele ubrań i całą kolekcję książek czy prywatną dżunglę w domu. Minimalizm nie “zaczyna się” od 33 sztuk ubrań czy 100 przedmiotów, tylko pozbywania tego, co tu i teraz jest dla Ciebie nadmiarem. Stąd może dotyczyć kosmetyków ale nie ksiażek. Może dotyczyć książek ale nie winyli. Może dotyczyć winyli ale nie roślin w domu…. Możesz też poczuć, że czas osiąść na stałe i uwić gniazdko, więc koniec z nomadycznym życiem i pakowaniem całego dobytku w jedną walizkę. I to jest również ok.

Czy można “wyrosnąć” z minimalizmu?

I tak i nie. Możesz stwierdzić, że ten styl życia Ci już dłużej nie odpowiada. Bo chcesz mieć tę porcelanę i już. Zmieniamy się my i nasze potrzeby, to naturalne. Nikt nie powiedział, że jak wybierzesz minimalizm to już “na zawsze”. Może się jednak okazać, że zechcesz zatrzymać tę wolność na dłużej i wcale nie wywoła to uczucia, że “jesteś na walizkach”, że nadal gdzieś w środku nie masz pewności, czy to “tutaj” to Twoje miejsce na Ziemi. Jeśli czujesz, że nadmiar Cię przytłacza i masz dosyć wysypujących się z szafy ubrań – spróbuj minimalizmu i sprawdź, czy to dla Ciebie!

5 / 5. 1