Czy książki mają moc uzdrawiania? Recenzja "Jak uzdrowić siebie" Brianny West

Brianna West Jak uzdrowić siebie
Photo by Thought Catalog on unsplash.com

Są książki, które czytasz jak powieść - wciągasz je jednym tchem, a potem odkładasz na półkę i wracasz do życia tak, jakby nic się nie stało. I są takie, które czyta się wolniej, z zatrzymaniami, z ołówkiem w dłoni albo z cichym: "Okej. To jest o mnie". Nie dlatego, że autor zna Twoją historię. Raczej dlatego, że potrafi nazwać stan, który od dawna krąży w tle, ale nie ma jeszcze własnych słów.

"Jak uzdrowić siebie" Brianny Wiest działa właśnie w ten sposób. Nie obiecuje cudów, nie sprzedaje szybkich rozwiązań, nie udaje terapii w twardej okładce. To książka, która częściej robi miejsce niż "naprawia". Zostawia Cię z pytaniami, które brzmią zaskakująco prosto, a jednak trafiają głęboko. I to jest jej największa siła - bo uzdrawianie, jeśli w ogóle używać tego słowa, często zaczyna się od dopuszczenia prawdy: "Tak, to mnie boli" albo "Tak, ja też tak robię".

Książka jako lustro - kiedy słowa naprawdę działają

Czy książki mogą mieć moc uzdrawiania? Mogą, ale nie w sensie magicznego zaklęcia. Raczej jak dobrze dobrane lustro, w którym wreszcie widzisz coś wyraźnie: swoje mechanizmy, schematy, lęki, sposoby unikania bliskości albo nadmiernego brania odpowiedzialności za wszystko. Czasem wystarczy jedna fraza, żeby zdjąć z siebie ciężar winy i zamienić go na zrozumienie. A zrozumienie robi przestrzeń na wybór.

To jest ten rodzaj "mocy", o której rzadko mówi się wprost: nazwanie rzeczy zmniejsza napięcie. Porządkuje chaos. Sprawia, że przestajesz traktować swoją wrażliwość jak wadę, a zaczynasz widzieć ją jak informację. Nie jako wyrok, tylko jako sygnał.

Jednocześnie dobrze pamiętać o granicy: książka nie zastąpi relacji, wsparcia i profesjonalnej pomocy, jeśli jej potrzebujesz. Tekst może otworzyć drzwi, ale przejście przez nie zwykle wymaga czasu, ciała, codzienności, czasem rozmowy z kimś, kto uniesie temat razem z Tobą.

Brianna Wiest - dlaczego jej pisanie trafia tak blisko skóry

Wiest ma charakterystyczny styl: miękki, esejowy, momentami poetycki, ale nie odklejony. Pisze tak, jakby prowadziła Cię za rękę przez rzeczy, które są niby oczywiste, a jednak ciągle wracają w życiu jak refren. U wielu osób jej zdania zostają w głowie jak afirmacje, tylko mniej cukierkowe - bardziej w punkt, czasem nawet niewygodne.

Nie ma tu akademickiego tonu, nie ma też "podręcznikowej" konstrukcji. Zamiast wykładów dostajesz krótkie fragmenty, myśli, obserwacje, które da się czytać falami. To ważne, bo przy tematach emocjonalnych tempo ma znaczenie. Czasem lepiej przeczytać cztery strony i posiedzieć z nimi cały dzień niż zrobić sto stron na autopilocie.

"Jak uzdrowić siebie" - klimat, język, tempo

Ta książka nie idzie w narrację: "zrób to, a dostaniesz to". Bardziej przypomina rozmowę, w której ktoś mądry i uważny próbuje Ci delikatnie zdjąć z oczu opaskę. Taką, którą sama sobie zawiązałaś - z potrzeby kontroli, bezpieczeństwa, bycia grzeczną, silną, idealną, niezastąpioną. Wiest rozbraja te mechanizmy bez ataku. Nie zawstydza. Raczej pokazuje: "Zobacz, co robisz, kiedy boisz się czuć".

Język jest prosty, ale nie banalny. Wiele zdań ma rytm, który chce się zaznaczyć albo przepisać do notesu. I to jest jednocześnie plus i minus.

Plus, bo te zdania bywają jak kotwice - wracasz do nich, kiedy znów odpływasz w stare schematy. Minus, bo jeśli oczekujesz linearnej struktury i konkretnych "lekcji", możesz mieć wrażenie, że autorka krąży wokół podobnych tematów. Dla części osób to będzie nużące. Dla innych - dokładnie tak działa proces: powrót, powrót, powrót, aż w końcu coś puszcza.

O czym ta książka mówi najgłośniej, nawet gdy jest cicho?

W "Jak uzdrowić siebie" wciąż wraca kilka wątków, które układają się w jedną całość:

1) Uzdrowienie to nie wielki moment, tylko zmiana relacji ze sobą

To brzmi jak slogan, ale Wiest nie zostawia tego w powietrzu. Pokazuje, jak łatwo budujemy życie na wewnętrznej presji: że trzeba zasłużyć, udowodnić, dopiąć, kontrolować. A potem dziwimy się, że ciało jest spięte, sen płytki, emocje schowane pod dywan.

W tle pojawia się temat self-love rozumianego praktycznie: jako stawianie granic, wybieranie odpoczynku, mówienie prawdy o swoich potrzebach, rezygnowanie z roli tej, która zawsze "daje radę". Nie dla idei. Dla ulgi.

2) Schematy nie biorą się znikąd - mają swoją historię

Autorka mocno pracuje na poziomie mechanizmów: dlaczego ciągnie Cię do podobnych relacji? Dlaczego wybierasz ludzi, przy których musisz walczyć o uwagę? Dlaczego w kryzysie uciekasz w pracę, kontrolę, perfekcję, ratowanie innych albo wycofanie?

To nie jest psychoanaliza w naukowym sensie, raczej psychologiczna intuicja oparta na obserwacji. I działa, bo jest ludzka. Nie robi z Ciebie "problemu do naprawienia". Raczej pokazuje, że wszystko, co robisz, kiedyś było strategią przetrwania. Tylko że dziś już Ci nie służy.

3) Ciało zawsze wie pierwsze

Wiest często sprowadza czytelnika z głowy do ciała. Bo uzdrawianie to nie tylko "zrozumienie". To też regulacja: umiejętność zejścia z napięcia, zauważenia sygnałów, przerwania pędu, zanim rozjedzie Cię tydzień.

To jest spójne z tym, jak wiele osób opisuje swój rozwój - najpierw słowa, potem praktyka, potem konsekwencja. Jeśli temat głębszego kontaktu ze sobą jest Ci bliski, naturalnie łączy się to z tekstem o rozwoju duchowym, rozumianym bardziej jako uczciwość i uważność niż wielkie deklaracje.

Co może drażnić? I czemu to wcale nie musi być wada

Jeśli lubisz konkret: tabelki, ćwiczenia, plan działania, rozpisane kroki - ta książka może wydawać się zbyt "miękka". Wiest częściej prowadzi przez refleksję niż przez instrukcję. Czasem wraca do podobnych myśli, bo tak działa jej styl: spiralnie, nie liniowo.

Może też poruszać wrażliwe miejsca. Nie w sposób brutalny, ale trafiający. To nie jest lektura do czytania w metrze, kiedy masz głowę pełną bodźców i jedziesz na rezerwie. Ona lepiej działa w ciszy albo chociaż w warunkach, w których masz minutę na oddech.

Jak czytać "Jak uzdrowić siebie", żeby coś z tego zostało?

Ta książka odwdzięcza się za uważność. Im mniej ją "konsumujesz", tym bardziej pracuje.

Krótka praktyka, która dobrze do niej pasuje:

  • Czytaj małymi porcjami (kilka stron, jeden rozdział, jeden fragment).
  • Zaznacz jedno zdanie, które Cię zatrzymało - i dopisz: "Dlaczego właśnie to?"
  • Po lekturze zrób coś fizycznego i prostego: spacer, prysznic, rozciąganie, ciepły posiłek. Ciało domyka wglądy.
  • Wybierz jedną rzecz na tydzień, nie dziesięć: jeden mały ruch w stronę siebie.
  • Wracaj. To książka do powrotów, nie do "odhaczenia".

W tym sensie ona jest bliżej dziennika niż poradnika. A dziennik działa wtedy, gdy pojawiasz się w nim regularnie, nawet jeśli przez pięć minut.

Dla kogo to będzie dobra książka, a kto może się odbić?

To propozycja dla osób, które:

  • czują zmęczenie powtarzaniem tych samych historii w relacjach i w głowie,
  • mają dość życia na autopilocie i chcą wrócić do siebie,
  • są w procesie zmiany (po rozstaniu, wypaleniu, przeprowadzce, zamykaniu etapu),
  • lubią język, który nie jest chłodny ani przesadnie "motywacyjny".

Może nie trafić do tych, którzy oczekują twardych narzędzi, planu na 30 dni i mierzalnych rezultatów. To raczej książka, która pomaga zobaczyć, gdzie Ty sama stawiasz sobie opór - a potem zostawia Ci wolność, co z tym zrobisz.

Czy książki mają moc uzdrawiania? Po tej lekturze zostaje mi jedna myśl

Książka nie uzdrawia za Ciebie. Ale potrafi rozszczelnić skorupę, w której żyjesz zbyt długo. Potrafi dać język temu, co było tylko napięciem. Potrafi sprawić, że przestajesz się siebie bać.

"Jak uzdrowić siebie" jest właśnie o tym: o powrocie do własnej prawdy, do własnego ciała, do własnych granic. Nie spektakularnie. Raczej jak światło, które zapalasz w pokoju, w którym od dawna poruszałaś się po omacku. I nagle widzisz, że drzwi zawsze tam były.

FAQ

Czy "Jak uzdrowić siebie" Brianny Wiest to poradnik psychologiczny?

To raczej esejowa książka rozwojowa - mniej oparta na ćwiczeniach, bardziej na refleksji, nazywaniu schematów i budowaniu uważniejszej relacji ze sobą.

Czy książki naprawdę mogą pomagać w zdrowieniu emocjonalnym?

Często tak - dają język, poczucie zrozumienia, nowe perspektywy i impuls do zmiany. Najlepiej działają jako wsparcie procesu, a nie jedyne narzędzie.

Dla kogo jest "Jak uzdrowić siebie"?

Dla osób, które są w zmianie, czują przeciążenie, chcą wyjść z powtarzających się schematów i lubią spokojny, uważny styl pisania.

Jak czytać tę książkę, żeby miała sens?

Powoli, porcjami, z zaznaczaniem fragmentów i krótką refleksją po lekturze. To książka, do której dobrze wracać, zamiast "zaliczać" ją w kilka dni.

Avatar of Klaudia Okularczyk-Rasińska
Artystyczna dusza łącząca beauty, biznes i duchowość. Certyfikaty z astrologii, tarota i naturopatii. Miłość do ziół, morza i wolności.
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *